niedziela, 10 grudnia 2017

Szydełkowa Elsa w 7 dni

grudnia 10, 2017 28 Komentarzy

Elsa 

- piękna, dobra a zarazem chłodna Księżniczka, o której marzy bardzo wiele dziewczynek... Jak powstaje taka lalka? Pokażę Wam jak to u mnie wygląda ...

Dzień 1

"Chcę oglądać Twoje nogi" - ja też! Dlatego od nich zaczynam. Mimo, że są takie smukłe, wszystkie detale cieszą me oczy. No dobra, już są dwie i co dalej? Ha! Zawsze mam problem z ich połączeniem. Pruję co najmniej kilka razy zanim uda mi się je połączyć tak, aby nie były skręcone w żaden sposób... I nie wiem, dlaczego, ale przy tej lalce (dlaczego akurat przy niej?!) zawsze między nogami tworzy się dziurka - a może tak powinno być? Ja jednak tę przestrzeń zawsze zszywam - inaczej wypełnienie by wypadło, a tego bardzo nie chcę ;)
Długie, smukłe i pełne szczegółów - przy ich tworzeniu także trzeba pamiętać o wypełnianiu na bieżąco...
Ja już pamiętam :D

Dzień 2

Tułów... Kolejna uwielbiana przeze mnie część. Zaczynam szydełkować od góry, więc dość szybko pojawiają się typowe, kobiece kształty, potem wcięcie w talii i widoczne biodra... 


Bez wypełnienia było mi trudno ułożyć tułów do zdjęcia, ale zamierzony efekt jest widoczny już na tym etapie.

Dzień 3

Ramiona, głowa i ręce to kolejny etap dziergania. O ile z głową, szyją i ramionami problemów nie mam, to podczas szydełkowania rąk znów pojawiają się drobne schody... Przy dzierganiu samych rąk zdarza mi się, że tak bardzo poddaję się tej czynności, że zapominam o częstym ich wypychaniu. Nagle... "O rety! Jak ja mam teraz wypchać ręce?" - ogarnia mnie panika i oblewa zimny pot... Kilka głębokich wdechów, ciepła herbatka i cierpliwość - tego teraz potrzebuję. Małe części kulki silikonowej, długi patyczek i powoli wciskam wypełnienie do środka ręki... Żmudna praca, ale jakże skuteczna! Mam też dla Was pewną ciekawostkę... Nie ukrywam, że nie lubię używać w zabawkach żadnych form drucików (taki mój styl), a w tym przypadku usztywnienie szyi by się jednak przydało... Zastanawiałam się jak z tego wybrnąć? Natknęłam się na  poradę żeby wykonać patyczek z kordonka i ściśle go wypchać - początkowo wzbraniałam się rękami i nogami przed tym pomysłem, ale po przemyśleniach uległam (kobieta zmienną jest) - udało się! Działa! 


Serio nie lubię tego etapu, chociaż w rezultacie końcowym zapominam o nim ;)
Tym razem Elsa dostała jeszcze kciuki ;)

Dzień 4

Elementy ciała gotowe, to biorę się za ich zszywanie - jeny! Jak ja tego nie lubię! Nogi z tułowiem jeszcze jakoś idą, ale te ręce! Litości! Tutaj mam wrażenie, że prucia nie ma końca, a jednak! Wrażenie okazuje się błędne, ale uwierzcie mi na słowo, że idealne zszycie tych dwóch części, a dodatkowo jeszcze wypychanie lalki, żeby było ściśle, ale żeby tez nie przedobrzyć (co mam niestety w zwyczaju) to dla mnie nie lada wyczyn...


Ufff, najgorsze za mną ;)

Dzień 5

Czas na suknię i pelerynę - tutaj odzywa się moja inwencja twórcza i wyobraźnia... Ciągle próbuję, bawię się i wymyślam coraz to nowe i inne niż poprzednie rozwiązania. Na tym etapie po prostu mam fun :)


Sukienka z rozcięciem musi być ;)

Tym razem gwiazdkowe elementy pojawiły się na pelerynie losowo.
Pamiętacie, jak były ułożone poprzednio?

Tutaj bardziej widoczny splot o nazwie star stich, z którego skorzystałam podczas dziergania pelerynki.

Dzień 6

O ile Elsa bez włosów i twarzy jeszcze jakoś wygląda, o tyle z twarzą, a bez włosów to już nie ten teges ;) A w tym dniu powstają elementy twarzy. Uszy są szydełkowe, ale reszta wyszywana, a tego uczę stale się uczę. I tu proszę, obrazy nakładają się na siebie: moje wyobrażenie skończonej lalki wraz z tym, co przesyła mi wzrok, także marzę, by szybko nadszedł kolejny dzień kiedy to...


Oczy, uszy, usta, nos - wszystko jest na miejscu :)

Dzień 7

Zabawa w fryzjera! Najpierw ucinanie pasem włosów, potem mocowanie na głowie - niby proste nie? A jednak i tu jest haczyk! Włosy muszą być po pierwsze dobrej długości, aby dało się upleść fajny warkocz, po drugie odpowiednio umocowane - nie może ich być zbyt dużo, bo głowa będzie zbyt ciężka, mimo fioletowego patyczka! A potem ułożenie fryzury na czubku, zaplecenie warkocza i... Ostatnie cięcie! Sesja zdjęciowa i żegnam się z Elsą, z której (po raz kolejny) jestem dumna!


A kuku!

Taka długa pelerynka zaczepiła mi się o konar! Kto mi pomoże?

Jestem gotowa do podróży.

Znajdź różnice

Cofnijmy się na chwilę o kilka wpisów, do mojej pierwszej Elsy (gdzie możecie przeczytać wszelkie szczegóły techniczne ;)). A teraz zabawa tylko dla najbystrzejszych - znajdźcie różnice :) Ja widzę ich kilka, a Wy?

poniedziałek, 4 grudnia 2017

Okres cudów

grudnia 04, 2017 49 Komentarzy

Przeszłość


Zamknijcie na chwilę oczy i cofnijcie się do czasów, kiedy mieliście 4, 5, może 6 lat... Co się działo w Waszych domach, kiedy zaczynał się grudzień? Zjadaliście adwentowe czekoladki? Wasze domy przepełnione były zapachami pieczonych pierniczków? Razem z Rodzicami dekorowaliście domy i stawialiście świeczniki adwentowe w oknach? No właśnie... Ja czyściłam buty i z niecierpliwością czekałam na przyjście Św. Mikołaja...

Teraźniejszość


Czy to prawda, że Mikołaj jest tylko jeden? To dlaczego tyle ich chodzi po ulicach? Ja Wam powiem – bo to są Elfy... Wyglądają przeróżnie, niektóre, te odważne, przebierają się za Mikołaja i próbują go naśladować, inne, małe skrzaty, biegają po domach i zabierają listy z marzeniami, a jeszcze inne dzielnie pracują, aby każdy otrzymał ten swój wymarzony prezent...


I ja miałam marzenie... Kiedy sprawdzałam maila od razu zauważyłam wiadomość z adresu, którego nie miałam zapisanego, ale wydawał mi się znajomy. Drżącymi rękami kliknęłam OTWÓRZ:

Decyzja o przyjęciu do zespołu


Droga Iwono,

przeczytałem Twoje dokumenty aplikacyjne bardzo dokładnie. Widzę, że przez ten miniony rok zrobiłaś ogromny postęp jeżeli chodzi o Twoje umiejętności. Obejrzałem również Twojego bloga. Prace, jakie tam prezentujesz spełniają wszystkie wymagania, jakie stawiam w swoim zakładzie. Mam nadzieję, że nasza współpraca będzie udana, że sprostasz wszystkim zadaniom, jakie dla Ciebie przygotowałem i liczę, że nawał pracy, jaki teraz mamy, Cię nie przeraża i że zostaniesz z nami na długie lata. Liczę na Twój talent, a także kreatywność. Nie mamy czasu do stracenia, także od razu przesyłam Ci listę zadań, które już wiem, że będziesz mogła spełnić... Od tej pory będziemy komunikować się drogą elektroniczną. Chciałbym, abyś co jakiś czas przesłała mi efekty swojej pracy. Nie ma czasu do stracenia, także do roboty!

Zadanie nr 1

Zadanie nr 2

Ubranie dla hipopotama

Zadanie nr 3

Żaba Kermit na kask narciarski

Zadanie nr 4

Breloczek do kluczy

Zadanie nr 5

Koszyczki do kuchni i łazienki

Zadanie nr 6

Bombka Arka Gdynia

Zadanie nr 7
Komplet biżuterii

Pamiętaj, że ciąży na Tobie ogromna odpowiedzialność. Nie zawiedź mnie! Witaj w moim zespole.

P.S. W załącznikach przesyłam Ci skany życzeń i marzeń, żebyś miała ogólny zarys tego, co masz wykonać.

Pozdrawiam,
Święty Mikołaj

Przyszłość


Po przeczytaniu maila się mocno zestresowałam ale i poczułam dreszczyk pozytywnych emocji. Mam nadzieję, że z dumą będę mogła pomagać Mikołajowi i jego Elfom, a osoby, do których trafią te wymarzone prezenty będą najszczęśliwszymi osobami w tym magicznym okresie...

Postępy w pracy

Zadanie nr 1

Elsa już skończona, ale efekt końcowy pokażę później – sami rozumiecie, teraz po prostu nie mogę ;)

Zadanie nr 2

Właśnie nad tym pracuję! Już mam gotowy szalik, czapkę i spodnie. Zostały buty i kurtka.

Zadanie nr 3 i Zadanie nr 5

Jeszcze nie zaczęłam, bo muszę jeszcze domówić brakujące włóczki i sznurki.

Zadanie nr 4 i Zadanie nr 6

Materiały już gotowe. Nie potrafię dziergać kilka rzeczy na raz (to chyba moja wada), więc jak tylko ubiorę do końca hipcia, to od razu biorę się za te projekty – muszę zdążyć zanim zrealizuję kolejne zamówienia ;)



E-book do pobrania


Zawsze daję z siebie 110% dlatego i teraz wykażę się kreatywnością i mam dla Was prezent... MariaRóżańska napisała wspaniałą książkę, o której pisze:

"Najnudniejsza z polskich lektur? "Nad Niemnem". A gdyby wyrzucić opisy przyrody i przenieść akcję do XXI wieku? Zostanie nam niespełniony grafik komputerowy, blogerka, malarz pokojowy, zafiksowana na punkcie ezoteryzmu ciotunia oraz wiele innych barwnych postaci, a wszyscy mieszkający w Anglii i marzący, każdy na swój sposób, o miłości. Aha, i dużo wełny i szydełka. Bo dlaczego by nie?"

Chcecie dowiedzieć jak potoczą się losy Justyny? Wystarczy poprać darmowy e-book „Nad Wełnem”, usiąść wieczorem z kubkiem gorącej herbaty i poświęcić się lekturze...

Święta u blogerów

Zastanawialiście się kiedyś, jak wyglądają Święta u innych blogerów? Ja tak! I wiecie co? Każdy spędza ten czas zupełnie inaczej: 
*Rubandpaint dają nowe życie starym meblom - oni odrestaurowują meble, ja ciągle działam szydełkowo,
*Krystyna Polek przeprowadziła wywiad z Ewą, która pomaga samotnym dzieciom - wzruszający, piękny i na pewno wprowadzający w zadumę,
*Mama-m pisze o przygotowaniach z przymrużeniem oka - ale ja wiem, co miała na myśli, a Wy?
*LewKanapowy opisuje, jak przebiegną Święta - i mam nadzieję, że tak samo będzie u mnie.







niedziela, 26 listopada 2017

Szydełkowanie jest jak programowanie

listopada 26, 2017 70 Komentarzy

Neiti Novelties

Nie pamiętam, kiedy trafiłam na bloga Agnieszki. Nie pamiętam, jak to się stało, że zaczęłyśmy wymieniać się mailami. Pamiętam, za to prace, jakie pojawiają się na jej blogu. Pamiętam też, że to właśnie Aga zmotywowała mnie do zaczęcia frywolitkowej przygody (pod choinką będą czekały na mnie czółenka ;) ) i pamiętam, że Agnieszka (z poczuciem humoru i pięknymi, długimi włosami - mam nadzieję, że nie ścięłaś :D) ma tyle zapału w sobie, że chciałaby sięgnąć po każdą możliwą rękodzielniczą technikę (i wiele już ma za sobą) :) Ale potrafi też zaskoczyć! Bo to właśnie Agnieszka twierdzi, że...

Szydełkowanie jest jak programowanie

Agnieszka

"Do takich wniosków doszłam po wnikliwych obserwacjach mojego męża – programisty – i porównywaniu jego pasji z moją. Moim zdaniem skojarzenie jest oczywiste, ale on chyba cały czas nie jest przekonany ;) Więc, by przekonać wszystkich Was, przygotowałam 4 powody, dla których szydełkowanie jest jak programowanie (oraz jeden, przez który są jednak bardzo, bardzo różne).

1.       Bez komputera ani rusz!

W obu rozpatrywanych przypadkach bez komputera z dostępem do internetu jest bardzo, bardzo ciężko. Oczywiście, szydełkowanie wymyślono na długo przed obecną elektroniczną erą, ale nie ma to jak wejść na Pinteresta czy Raverly i poszukać sobie schematów, prawda? Można też podyskutować z innymi dziergającymi, wymienić się doświadczeniami, przeczytać recenzję włóczki albo założyć swój blog i prezentować na nim swoje dzieła :) Programiści też korzystają z dobrodziejstw oferowanych przez sieć – ściągają z niej biblioteki danych albo wspólnie szukają rozwiązania jakiegoś problemu.
Mi internet pomógł w zapoznaniu się z postacią Kota Prota (Cat in the Hat),
dzięki czemu mogłam spełnić jedno małe marzenie :)

2.       Kod vs schemat 

Podchodzi laik do programisty/rękodzielnika przy pracy i… nie wie w zasadzie, na co patrzy ;) Jeżeli ktoś nie jest w temacie, to w obu przypadkach ma przed oczami nic nie mówiące mu literki, cyferki i znaczki. To niemal wiedza tajemna dla postronnych! ;)

Czyżby po lewej była jakaś pętla? ;)

3.       Bugi!

Ile razy robiąc kolejny rządek chusty czy serwety odkrywałaś, że coś jest sknocone okrążenie czy dwa temu i trzeba było pruć jakiś fragment robótki? Programiści we własnym kodzie też odkrywają nieplanowane wpadki. Oni na szczęście mogą poprawić błędny fragment bez usuwania wieeeelu linijek kodu - to naprawdę wygodne. Ale z drugiej strony, nasza chusta da się założyć nawet z dwoma słupkami w 15. rzędzie za mało i nie zamieni się z tego powodu w skarpetę :P

Pierwsza moja przygoda z filetem, mnóstwo błędów, a serweta nadal jest serwetą ;)

4.       Wcale nie jest tak trudno

Ile razy każda z nas słyszała, że „ale musisz mieć cierpliwość!”, „ja bym tak nie umiała” lub „to jest dla mnie za trudne”? No i chyba każda z nas wie, że tak naprawdę wystarczy usiąść, włączyć filmik w internecie i tego samego popołudnia robi się już magic ringi, półsłupki i pierwszą krzywą kulkę. A przecież z krzywej kulki naprawdę już niedaleka droga do pierwszego szalika i serwety, wystarczy tylko trochę samozaparcia :) Tę część znam z autopsji, co do drugiej muszę zaufać mężowi – podobno programowanie też jest dla ludzi i wystarczą chęci, by się tego nauczyć. Ludzie zniechęcają się widząc potężny fragment kodu i w ogóle nie podejmują prób nauczenia się programowania. Nic dziwnego, jakby mi ktoś na samym początku szydełkowej drogi kazał robić Lost in Time, to prędzej zniosłabym jajo, niż się nauczyła ;)

Nie ma łatwych początków, ale nawet, jak coś nam nie wyjdzie zgodnie ze schematem, to może być to urocze tak jak ten Gruszkozaur - widzieliście kiedyś podobnego stegozaura? 

I na koniec obiecana różnica. 

Mimo, że oba zajęcia wiążą się z poświęcaniem czasu, by stworzyć coś z niczego i do każdego potrzeba specjalisty w swojej dziedzinie, te dwa zajęcia zupełnie inaczej się… ceni. Wiecie, ile za godzinę zarabia programista? Nie? To lepiej nie sprawdzajcie, bo naprawdę może się zrobić przykro :P Natomiast za rękodzieło ludzie z niechęcią płacą choćby połowę tego, ile faktycznie jest warte; przecież taką maskotkę/czapkę/serwetę to można kupić w markecie za 15zł, skąd ta cena? Mam wrażenie, że rękodzieła – a zwłaszcza szydełkowania, bo biżuteria jeszcze nieźle się broni – jakoś się w naszym społeczeństwie po prostu nie szanuje. Więc mimo tak wielu podobieństw do programowania, szydełkowanie to dla większości (w tym mnie) jedynie hobby. A szkoda, bo też chciałabym zarabiać na tym, co lubię robić ;)"

Ja ze swojej strony mogę dodać tylko jedno

Zarówno w programowaniu, jak i szydełkowaniu występują Virusy! O ile wirus w kodzie niszczy program, o tyle szydełkowy Virus jest pięknym i efektownym dodatkiem :)

Piękny mroźny Virus Shawl, jaki Agnieszka wykonała w zastraszająco szybkim tempie ;)
Virus dopadł też mnie! Rozprzestrzenia się w ekspresowym tempie i ciężko go ujarzmić ;)

A jeżeli jeszcze nie czytaliście

to koniecznie zajrzyjcie do wpisów: Szydełkowanie jest jak matematyka część 1 i część 2. A już w grudniu pojawi się kolejne porównanie - nie zdradzę, do czego - to taka tajemnica, która wyjaśni się już niedługo :D

niedziela, 19 listopada 2017

Krótka historia dwóch zimowych czapek

listopada 19, 2017 70 Komentarzy

"- Mamo, zrobisz mi czapkę?"

Podjęłam wyzwanie, jakie postawiło mi moje Dziecię... "Chwileczkę!" - powiedział głos w mojej głowie. "Naprawdę chcesz zrobić tylko jedną?!" - zapytał z oburzeniem. Co prawda to prawda! Czapek musiałam zrobić dwie!

Włóczka: Bianca Lanalux
Szydełko: Addi rozm. 3.25

Włóczka

Ja! Uzależniona od kupowania nowych motków, przysięgam wszem i wobec, że tym razem nie kupiłam ani motka na to przedsięwzięcie, bo... Włóczki na czapki kupiłam już rok temu. Wtedy to miałam plan, żeby wykonać czapki, ale... No właśnie! Jakie ale? W każdym razie motki leżakowały aż nadszedł ich czas...

To jest mój ulubiony (póki co) wzór koszykowy (tak go sobie przetłumaczyłam) na czapkę.
Szybko się robi, czapa wychodzi gruba i elastyczna. 

Czapki

Pierwsza, kolorowa - od razu wiedziałam, jak ma wyglądać! I jakie było moje zaskoczenie, kiedy czapkę wykonałam i pasuje! "Gładko poszło" - pomyślałam i z zapałem zabrałam się do dziergania drugiej czapy... 

Kolorowa czapka okazała się strzałem w 10-tkę!

Wzór piękny, skomplikowany, ale tak własnie ma wyglądać! Zaczęłam... Kurcze! Jaka mała! Sprułam... Podejście drugie, tym razem większa... "Spokojnie, nadgonię w podróży do Warszawy"... Nadgoniłam! Kurczę! Za mała! Sprułam! Wkurzyłam się! "Już mnie nie obchodzi ten wzór, wcale nie jest taki cudny!" - i tym sposobem powstała zupełnie inna, niż zamierzałam, czapka...

Teraz, kiedy z perspektywy czasu patrze na tę czapkę, to podoba mi się bardziej,
niż pierwotny wzór, który sobie upatrzyłam ;)

Wyniki konkursu

Zgodnie z obietnicą, ogłaszam wszem i wobec, że:

Podkładkę 


wygrywa Milena R. która w dniu 12.11.2017 o godzinie 19:28 udzieliła poprawnej odpowiedzi poprzez czat na moim blogu.

Bransoletki 


natomiast polecą do Iwonki z Ofuniowo, która jako druga w dniu 12.11.2017 o godzinie 21:01 odpowiedziała poprawnie.

Prawidłowa odpowiedź

na zadane pytanie, to 9 razy! Gratuluję wygranym osobom i proszę o kontakt w ciągu 3 dni roboczych, a pozostałym osobom dziękuję za wzięcie udziału w konkursie :)

Jeszcze więcej czapek

A jeżeli macie ochotę na jeszcze więcej czapek, to zapraszam do cofnięcia się w czasie do duuużo starszych moich wpisów o czapkach dla dużych Dziewczynek, innych, ale równie uroczych, czapkach dla dzieci oraz jesiennego kompletu, z którego ciągle jestem bardzo dumna :)

niedziela, 12 listopada 2017

Dzień Dobry TVN

listopada 12, 2017 41 Komentarzy

Jak to się zaczęło?

Pamiętacie zabawę w domino? Układanie kostek tak, aby przewrócenie pierwszej wywołało reakcję łańcuchową? Tak się to zaczęło... Jedna pani, drugiej pani aż wiadomość dotarła do mnie... Wiadomość od Marty z prośbą o szybką decyzję sprawiły, że zadziałałam trochę impulsywnie... Wyobraźcie sobie, w ciągu dwóch minut chwila zawahania, zwątpienia, analizy, ogarnięcia logistycznie wszystkiego, na końcu myśl, że kto nie próbuje ten nie ma i decyzja: "Ok, jak moja osoba będzie odpowiednia to jadę!".

Niezapomniane przeżycie, przygoda życia, spojrzenie na program z zupełnie innej perspektywy i możliwość spotkania bardzo sympatycznych osób, odskocznia od codzienności... Dodatkowo kop do działania - to dał mi udział w programie.

Warszawa, 4 dni później

czekając na autobus pomyślałam: "Witaj przygodo!"...

Po dojechaniu do Warszawy szybko zajęłyśmy sobie czas, żeby nie myśleć o tym, co czeka nas jutro... Warszawa nocą jest piękna! Szybkie spotkanie ze znajomymi, przerodziło się w kilkugodzinną posiadówkę. Jedno (no może dwa piwka) na spokojny sen...

Jesteśmy w hotelu, jest północ... Leżę już w łóżku, ale nie mogę zasnąć... Ekscytacja pomieszana z radością i strachem. Co mnie jutro czeka? 

Zasnęłam, na chwilę... Tej nocy budziłam się chyba, ze 100 razy...

Poranek

5:30 "Już pora wstać, wyruszyć z domu, przyjaciela spotkać znów" - zabrzmiał budzik w moim telefonie... Resztkami sił zwlekam się z łóżka, żeby już za godzinę być gotową do wyjścia... Ruszyłyśmy po śniadaniu...

Dzień Dobry TVN  

Na miejscu stawiłyśmy się o czasie. Poranny, orzeźwiający spacer pozwolił mi skutecznie zapomnieć o zmęczeniu, które (jeszcze kilka minut temu) tak bardzo mi dokuczało... 

W studiu panował niezwykły spokój. Myślałam, że pęd, jaki tam panuje, sprawi, że nie będę potrafiła się odnaleźć w zaistniałej sytuacji... Zaskoczyłam się! Na wszystko był czas, na herbatę (czy kawę - chociaż ja nie byłam w stanie nic przełknąć), makijaż i obejrzenie początku programu z tej drugiej strony (zza kamer)...

W kawiarence było inaczej... Usiadłyśmy na wyznaczonych miejscach... "Czy możesz zacząć robótkę, żeby było widać od początku Twoją pracę?" - powiedział jeden z operatorów. Wyobrażacie sobie, że wszyscy tam są na "Ty"? 

Foto: Tomasz Urbanek / East News/Dzień Dobry TVN
Zdjęcie pochodzi z oficjalnej strony DDTVN
Podkładka w trakcie tworzenia - tutaj już połowa za mną ;)
"Uwaga, wchodzimy!" - powiedział Jason po raz pierwszy... Ręce trzęsły mi się jak galareta, sznurek plątał niemiłosiernie, a w głowie panował chaos...

Foto: Tomasz Urbanek / East News/Dzień Dobry TVN
Zdjęcie pochodzi z oficjalnej strony DDTVN
Z nami rozmawiała Dziennikarka Dzień Dobry TVN Ula Chincz
Nie miałam okazji zobaczyć całego programu od początku do końca, ale kilkukrotnie obejrzałam materiał 

Biżuteria i inne cuda z bawełnianego sznurka 

dostępny na oficjalnej stronie DDTVN.

Poza kamerami nawet Jason próbował nauczyć się sztuki szydełkowania i nawet nieźle mu szło.

Co było potem?

Pakowanie... Naprawdę trochę tego było... Później we dwie pojeździłyśmy trochę po Warszawie, tu obiad, tu kawa, żeby za kilka godzin znów się rozjechać, każda w swoją stronę... 

W oczekiwaniu na koleżankę miałam ochotę na pierwszy zjazd - emocje opadły, a jedyne, co chciałam zrobić, to położyć się na dywanie w Złotych Tarasach i po prostu usnąć... Jedyne, co mnie powstrzymało, to strach przed tym, że ktoś właśnie w tej chwili mógłby potrzebować moich sznurków ;)

Do siebie dochodziłam dwa dni...

Konkurs

Minęło kilka dni, a ja śmiało mogę powiedzieć, że:
1) nie żałuję swojej decyzji;
2) przeżyłam niesamowitą przygodę;
3) nie popełniłam prawie żadnej gafy na antenie;
4) mam teraz wrażenie, że to był tylko sen...

Ta okazja jednak dała mi pretekst do zorganizowania mojego pierwszego konkursu:

Zasady są bardzo proste:

Dość często z moich ust wypłynął wyraz "DOKŁADNIE". Pierwsze dwie osoby, które zgadną ile razy go wypowiedziałam dostaną:
Osoba pierwsza - podkładkę, taką jak wykonywałam w programie 
Osoba druga - komplet trzech bransoletek, wzorowanych na tych, które wykonałam na potrzeby odcinka,
w kolorach wybranych przez siebie z tych, które zaproponuję.

Odpowiedzi proszę udzielać do końca soboty, 18.11.2017. Wyniki konkursu ogłoszę na blogu w niedzielę, 19.11.2017.

W konkursie nie może brać udziału moja najbliższa rodzina ;)

Osoby, które wygrają, proszę, o zgłoszenie się w ciągu 3 dni roboczych od ogłoszenia wyników, w celu podania adresu do wysyłki oraz wybrania kolorów. W przypadku braku zgłoszenia do końca 22.11.2017 nagrody przechodzą na kolejne osoby, które ogłoszę w kolejną niedzielę. Ponieważ jest to konkurs ogłoszony w listopadzie, więc w listopadzie go zamykam, także jeżeli po raz drugi nie zgłoszą się do mnie wygrane osoby, nagrody przepadają, a konkurs uznam za nierozstrzygnięty :)

W przypadku, gdy nie padnie ani jedna poprawna odpowiedź, konkurs również uznam za nierozstrzygnięty.

Otrzymane nagrody nie podlegają wymianie.

Organizatorem konkursu jest SzydełkoweCUDAsie.

Powodzenia!!!

Materiał: Sznurek bawełniany 5mm z rdzeniem
Szydełko: Clover Amour 10.0
Podkładkę w kształcie kwadratu o boku długości ok. 28 cm i przekątnej ok. 38 cm wykonałam podczas nagrywania porannego programu.

Podziękowania

Dziękuję Wam, za to, że mnie czytacie, wspieracie i obdarzyliście tyloma miłymi słowami, że poczułam się wyjątkowo... Nie z powodu występu w telewizji, ale właśnie dzięki Wam, bo zrozumiałam, że otaczam się naprawdę wspaniałymi ludźmi!

Dziękuję również Marcie z Marheri Crafts, Iwonie z Trusiankowo Handmade i Sylwii z Papiero-LEGOwnia - Dziewczyny, bez Was by mnie tam nie było!!!



niedziela, 5 listopada 2017

Szydełkowanie jest jak matematyka cz.2

listopada 05, 2017 63 Komentarzy

Matematyka,

nauka piękna i cudowna, nie bez powodu nazywana "Królową Nauk", towarzyszy mi przez całe życie. Odkąd pamiętam zawsze fascynował mnie świat liczb. Liczyliście kiedyś schody, kroki albo mijające Was samochody? Trudno w to uwierzyć, ale ja robię to do tej pory :) 

Szydełkowanie,

moja pasja, która narodziła się 4,5 roku temu... Zaczynałam od czapeczek, a na czym skończę? Mam nadzieję, że nigdy ta przygoda nie będzie miała swojego finału :) Niech trwa i trwa...

Co je łączy?

Bardzo wiele... W części 1 mogliście poczytać wypowiedź Edyty. Dzisiaj ja dorzucę kilka słów od siebie - naprawdę kilka, obiecuję! 

Prostopadłościan

Jakże wdzięczny i majestatyczny. Każda jego ściana zbudowana jest z prostokątów (pamiętacie, że kwadrat jest prostokątem, ale prostokąt nie jest kwadratem?). Dziergam taki prostopadłościan, mam już dno, ściany i ups! Zabrakło mi sznurka na wieko! Ale chwila, chwila, czy to nie przypomina koszyczka?

Koszyczki łazienkowe wykonałam dla mojej Siostry, idealnie pasują do wnęki w łazience.

Walec

A gdyby tak zamienić dno prostopadłościanu na koło? Jedziemy z tym koksem! Proszę, proszę, co tu mamy? Ufff! Mamy puf! 


Puf, zrobiony na życzenie, dla Znajomych, jako prezent na parapetówkę :)

Stożek

Ale cóż to? Jakiś Chochlik odciął mi część wałka (robiłam ciasto i nieopatrznie zostawiłam go na stole) - mówił, że idzie mróz i zbiera drewno... A ja zostałam ze stożkiem, który może posłużyć np za anielskie ciało :)


Monika Dąbrowska wykonała tego pięknego anioła i jest autorką zdjęcia :)

Kula

Jakże ciekawa bryła, którą znajdziemy dosłownie wszędzie! Bombka, głowa, piłka, nawet Rafaello!

Bombka Arki Gdynia - moja Gdynia, nie moja bombka!
Jaskier Ronan na podstawie wzoru Zabbez, wykonany został dla pewnego małego Piłkarza ;)
Ale kryje ona w sobie coś jeszcze! Magię, taką, że czasami sama nie ogarniam ;) Zobaczcie na tego Germanball'a:

Germanball podejście pierwsze!
Niby taki zwyczajny i prosty - widzicie tu zwykła piłkę w niemieckich barwach (stąd nazwa)... A teraz spójrzcie uważniej, skupcie wzrok na niej przez kilka sekund... Nic się nie stało? Hmmm dziwne, bo w jej przekroju, w samym centrum, bawią się Sinusy i Cosinusy!

Kilka obliczeń...

Teraz widzicie różnicę? 
i możemy zobaczyć różnicę ;) Och ta trygonometria :D

Idąc dalej,

hiperbola, wstęga Mobiusa, fraktale, system zero-jedynkowy i wiele innych... Mogłabym tak pisać bez końca - sami dobrze wiecie, jak to jest opowiadać o swojej pasji. Dlatego ja na tym zakończę, być może, za jakiś czas znów poruszę ten temat... Póki co, zapraszam Was na część 1 tego wpisu :)

Live

Usłyszałam kiedyś od mojego dobrego znajomego Metalmaniaka:
- Ty powinnaś kręcić filmiki z tego Twojego szydełkowania...
- Hmm, no tak, ale tu trzeba mieć warunki, sprzęt...
- Nie prawda! Pomogę Ci, jak będziesz chciała!
I tak minęły miesiące, ja się wyprowadziłam, a los zdecydował się mi pomóc...
W środę, razem z Martą (autorką bloga Marheri Crafts) wystąpimy w Dzień Dobry TVN! Bądźcie czujni!

niedziela, 29 października 2017

Szydełkowanie jest jak matematyka cz.1

października 29, 2017 68 Komentarzy

Za siedmioma górami, za siedmioma lasami...

mieszka Edyta... Dziewczyna, która w zasadzie jest dla mnie obca, a zarazem tak podobna! Obie zajmujemy się domem, kochamy matematykę i szydełkowanie... Jedyne, co nas różni, to miejsce zamieszkania (jedna mieszka na wsi, druga w mieście) i kolor włosów. Trochę urozmaicenia, żeby zabić nudę!

Jak się poznałyśmy?

Przez wzajemne komentowanie swoich blogów! (Także dla tych, co uważają, że to nie ma sensu, mówię - BŁĄD! Ot co!). Kiedy pierwszy raz zobaczyłam Pasje Młodej Mamy wiedziałam, że coś między nami zaiskrzy...

Kto wyszedł z inicjatywą?

"Dzień dobry, nazywam się Edyta Zalewska i prowadzę fanpage a przed wszystkim bloga Pasje Młodej Mamy, którego zresztą odwiedziłaś. Ja byłam na Twoim blogu i jestem zauroczona, bo mamy dwie wspólne pasje - matematykę i szydełkowanie. W związku z tym chciałam zapytać czy nie miałabyś ochoty na wpis gościnny na moim blogu albo jakiś wspólny projekt?
Pozdrawiam serdecznie
Edyta"

Wiadomość od Edyty + Pomysł = Początek zupełnie nowej serii wpisów...


Szydełkowanie jest jak matematyka cz.1 

Edyta

"Szydełkowanie jest dla mnie jak matematyka. 

Taką tezę postawiłam na samym początku mojej twórczej drogi. O, i nawet mówię jak matematyk. Tak, od zawsze lubiłam liczyć, poznawać nowe metody rozwiązywania problemów i zagłębiać się coraz bardziej w tajniki tego trudnego przedmiotu aż zawiodło mnie to na studia. Sprawiało mi to ogromną radość. Dawało wiele satysfakcji, kiedy po kilku godzinach prób i błędów znajdywałam odpowiedź na nurtujące mnie właśnie zagadnienie. Teraz nawet nie potrafię jednoznacznie powiedzieć, czy najpierw zakochałam się w matematyce czy może jednak w szydełkowaniu.

Moje szydełkowe zapędy 

zaczęły się bodajże w czwartej klasie podstawówki, kiedy to na zajęcia techniczne mieliśmy przynieść owy zakrzywiony kawałek metalu. Mimo, że początki nie były łatwe nie zniechęciłam się, bo nie należę do osób, które szybko się poddają. I w ten sposób pozostałam wierna szydełku do dziś dzielnie pielęgnując z nim znajomość. Warto zadać w tym miejscu pytanie: 

A jaki to miało wpływ na matematykę? 

Albo raczej powinnam zapytać jaki wpływ miała matematyka na szydełkowanie? Ogromny. Matematyka znalazła odzwierciedlenie w mniejszym bądź większym stopniu w każdej z moich szydełkowych robótek. Dzięki niej każda skończona praca jest dopieszczona w najmniejszym szczególe. Nie lubię prowizorek i takie są moje robótki. Następna rzecz jaka daje o sobie znać podczas szydełkowania to nieustanne liczenie, nawet wtedy kiedy nie jest to konieczne bo do zrobienia są same półsłupki. Ba! Ja nawet łapię się na tym, że gdy kończę serwetkę, to liczę ile łuków było w ostatnim rzędzie. 

Mam manię parzystości. 

Jeżeli już coś robię, to koniecznie z parzystą liczbą oczek. 
Ja tu widzę mnóstwo matematycznych powiązań... A Wy?

A co jeżeli tak nie można? 

To wtedy odzywa się mój kolejny bzik, czyli symetria. Wszystko musi być piękne, symetryczne i posiadać swoje odbicie lustrzane tak jak chociażby moja serwetka z liśćmi czy jedna z pierwszych dwukolorowych serwetek kiedy zaczynałam swoją przygodę z szydełkowaniem.
Lustrzane odbicie czy piękna, jesienna ozdoba?
P=a*b - znacie ten wzór? Jakże przydatny, przy obliczniu pola serwetek Edyty

Bardzo lubię powtarzalność wzoru 

i tak było z kwiatowym szalem, który powstał z innego szala. Każdy kwiatek musiał znaleźć swoje miejsce tak, żeby kolejność kolorów nie była przypadkowa.
Jak ja dobrze to znam, nic nie może być przypadkowe...

Matematyka to również piękno figur geometrycznych, 

co znalazło odzwierciedlenie w kamizelce z samych trójkątów.
Pytanie dla Was: czy z połączenia każdego rodzaju figur można stworzyć unikatowe ubrania?
A piękne ozdobne kwadraty, które po połączeniu dały idealny, kwiatowy efekt stały się górą mojej sukni ślubnej.

Wydziergana suknia ślubna...
To tak, jakby mężczyzna szedł w służbowym mundurze (no dobra, nie każdy się nadaje)!

I wiecie, co? 

Ten pasek, który widzicie poniżej przypomina mi sinusoidę.
Oj tak!

Myślę, że postawiona przeze mnie na samym początku teza jest prawdziwa. 

Szydełkowanie jest dla mnie jak matematyka. Stanowi doskonała lekcję radzenia sobie z problemami. Jest tym, co lubię robić, co daje mi radość, satysfakcję. Jest tym co kocham. Nie potrafię z tego zrezygnować. No chyba, że na rzecz spędzenia czasu z moim Mężem i dwuletnią córeczką, których mimo wszystko kocham najbardziej."

Cóż mogę dodać?

Bardzo wiele! Połączyłyśmy swoje siły i zamiłowania... Dlatego, za tydzień, zapraszam Was na drugą część tego wpisu, tym razem dodam coś od siebie - coś, co jeszcze nie zostało powiedziane :) Was natomiast zapraszam do dyskusji i komentowania - jestem pewna, że Edyta z wielką chęcią odpowie na wszelkie Wasze pytania i wątpliwości :)

Follow Us @szydelkowecudasie_iwonitki

@szydelkowecudasie_diy